sobota, 22 grudnia 2012

Prolog

Słychać dokuczliwy dźwięk budzika. Jeszcze śpiąca dziewczyna szuka na oślep swojej komórki.
- Wakacje, godzina 6.00, a mi dzwoni budzik... Właściwie z jakiej racji ten szajs mnie obudził?... - burknęła sama do siebie.
Próbowała zasnąć. Utrudnił jej to dźwięk przychodzącej wiadomości tekstowej - oczywiście od Sary, jej najlepszej przyjaciółki. "Cześć. Śpisz? Idziemy dzisiaj na zakupy, nie wymigasz się tym razem :)" - treść sms'a wyglądała dokładnie tak.
Jeszcze tego brakowało - pomyślała. Odpisała "śpię. Spróbuj mnie jeszcze raz obudzić, a nie żyjesz. x)".
Właściwie, o co chodzi? Isabela Green, lat siedemnaście, miejsce zamieszkania - Londyn. Przyjaciele mówią do niej "Bella".
Właśnie zaczęły się - jak twierdzi - najlepsze wakacje w jej życiu.
W stolicy Wielkiej Brytanii zamieszkała stosunkowo niedawno, bo trzy lata temu.
No, ale wracając do szarej rzeczywistości - Belli nie było dane długo pospać, zaledwie dziesięć minut później poczuła na twarzy ciepły język swojego psa, Bayou. Jest to już całkiem spory bernardyn. Jak zwykle, domagał się spaceru. No, teraz to już w ogóle nie zazna spokoju. Dziewczyna zwlekła się z łóżka, wyjęła z szafy kolorowy T-shirt i krótkie spodenki, koloru oczywiscie czarnego. Ubrała się, uczesała i zeszła na dół zjeść śniadanie, a wraz z nią jej pupil. Na stole zauważyła złożoną kartkę. Jak się okazuje, liścik od mamy. "Z tatą jesteśmy w drodze na pogrzeb wujka, wrócimy jutro, nie spal domu! :) Mama".
Wyjęła z szafki płatki śniadaniowe, a z lodówki mleko. "Posiłek" pochłonęła wręcz błyskawicznie. Nasypała karmy do miski jej pupila i pobiegła do łazienki umyć zęby. Gdy wróciła do kuchni, miska była oczywiście pusta. Skierowała się na korytarz, wyciągnęła z szafki smycz i zawołała zwierzę. Założyła mu obrożę i wyszła z domu, zamykając za sobą drzwi na klucz.
Po kilku minutach spaceru wzdłuż ulicy biegnącej między domkami jednorodzinnymi, skręciła w stronę parku. Uwielbiała tam przebywać. Zawsze było tam mało ludzi. Zwykle wszyscy się mijali bez słowa, albo pytali o drogę. Nigdy nie spotkała tam nikogo znajomego, jednak dzisiaj...
--
Właśnie, co jednak dzisiaj? x)
Miałam się nie bawić w prologi, to nawet nie wygląda jak prolog, ale jest za krótkie na rozdział (którym na początku było...).
Jakieś pytania? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz